Lina kinetyczna do terenówki: jaka średnica i siła zrywająca?

Lina kinetyczna do terenówki: jaka średnica i siła zrywająca?

Lina kinetyczna to najczęściej kupowany i najczęściej źle dobrany element wyposażenia recovery. Widzimy to za każdym razem, gdy ktoś przywozi do nas zerwany kinetyk razem z wyrwanym uchem transportowym. Problem prawie nigdy nie leży w samej linie, tylko w tym, że dobrano ją do ceny zamiast do masy auta, a potem wpięto w punkt, który nigdy nie miał przenosić kilkunastu ton. Kinetyk bywa też traktowany jak tańszy zamiennik wyciągarki, a to dwa różne narzędzia do dwóch różnych sytuacji: wyciągarka ratuje auto jadące samotnie, lina kinetyczna działa tylko wtedy, gdy w pobliżu jest drugi samochód. Poniżej konkretnie: jaka średnica do jakiego DMC, gdzie wpinać i po czym poznać, że lina nadaje się już tylko do wyrzucenia.

Czym lina kinetyczna różni się od holowniczej i statycznej?

Kinetyk pracuje jak sprężyna. Poliamidowy oplot pod obciążeniem wydłuża się o 20 do 30 procent, magazynuje energię rozpędzonego auta ciągnącego i oddaje ją w postaci narastającego, a nie skokowego naciągu. Dzięki temu zakopany samochód rusza płynnie, bez uderzenia, które przy linie stalowej urywa zaczepy.

Lina statyczna z dyneemy zachowuje się odwrotnie: rozciąga się o ułamek procenta i nadaje się wyłącznie do pracy z wyciągarką, gdzie liczy się kontrola, a nie szarpnięcie. Pas holowniczy z zapadką to trzecia kategoria, przeznaczona do ciągnięcia auta po twardej nawierzchni, nie do wyrywania go z błota.

Parametr Lina kinetyczna Lina statyczna Pas holowniczy
Materiał poliamid (nylon) dyneema, HMPE polipropylen, poliester
Wydłużenie 20-30% poniżej 1% 5-10%
Zastosowanie dynamiczne wyszarpnięcie praca z wyciągarką holowanie po drodze
Typowa długość 6-9 m 25-30 m 4-6 m

Mieszanie tych trzech kategorii kończy się źle w obie strony. Statyczna lina użyta do szarpania przenosi całą energię uderzenia bezpośrednio na ramę, a kinetyk nawinięty na bęben wyciągarki rozpycha zwoje i niszczy sam bęben. Kompletny zestaw ma po jednym egzemplarzu z każdej grupy, bo każda z nich rozwiązuje inny problem.

Jaką siłę zrywającą liny kinetycznej dobrać do masy auta?

Producenci podają MBL, czyli minimalną siłę zrywającą, i to jest liczba, którą trzeba czytać uważnie. Część katalogów podaje obok niej WLL, dopuszczalne obciążenie robocze, stanowiące zwykle jedną trzecią do jednej czwartej MBL. Przy linach kinetycznych WLL ma znaczenie umowne, bo szarpnięcie z definicji wchodzi w zakres powyżej obciążenia roboczego. Producenci osprzętu, do którego linę wpinamy, liczą swoje elementy właśnie na WLL, więc szekla o nośności roboczej 3,25 tony przy kinetyku o MBL 14 ton to zestaw, w którym wiadomo, co puści pierwsze.

Przyjmujemy zasadę, że MBL liny powinno wynosić od 2,5 do 3 razy więcej niż masa cięższego z dwóch aut biorących udział w akcji. Nie DMC z dowodu, tylko realna masa z bagażem, wyciągarką i pełnym bakiem, bo terenówka wyprawowa waży zwykle o 300 do 500 kg więcej niż jej wersja salonowa.

Poniższa tabela pokazuje dobór dla aut, które najczęściej trafiają do nas na przygotowanie. Przyjęto masę rzeczywistą z osprzętem, nie katalogową.

Auto (masa rzeczywista) Średnica MBL liny Długość
Suzuki Jimny, Lada Niva (1,3-1,6 t) 19-22 mm 8-10 t 6 m
Mitsubishi Pajero, Nissan Patrol Y61 (2,8-3,1 t) 24-26 mm 12-14 t 8 m
Land Rover Defender 110, Toyota Hilux (3,0-3,3 t) 26-28 mm 14-17 t 8-9 m
Land Cruiser 105, Ford Ranger z zabudową (3,3-3,6 t) 28-32 mm 17-22 t 9 m

Lina zbyt cienka pęknie, ale przewymiarowana jest równie bezużyteczna, choć z innego powodu. Kinetyk o MBL 25 ton przy aucie ważącym 2,8 tony w ogóle nie wchodzi w zakres pracy, w którym poliamid się rozciąga. Zachowuje się wtedy jak lina statyczna i cała energia szarpnięcia idzie prosto w zaczepy. Widzieliśmy urwane ucha przy linach, które teoretycznie miały pięciokrotny zapas.

Długość dobiera się do terenu, a nie do auta. W lesie i wąskim wąwozie 6 metrów wystarczy, ale na otwartym błocie dłuższa lina daje ciągnącemu więcej miejsca na rozpędzenie się i łagodniejszy przebieg naciągu. Osobne liny, taśmy i pasy do wyciągarki i do szarpania to standard, nie zbytek.

Do czego wpiąć linę kinetyczną, żeby nie wyrwać zaczepu?

Tu popełnia się najwięcej błędów i tu konsekwencje są najgroźniejsze. Fabryczne ucho transportowe, przykręcone jedną śrubą M12 do wspornika ramy, projektowano do przeciągania auta na lawecie przy sile rzędu kilkuset kilogramów. Kinetyk przy szarpnięciu generuje 4 do 8 ton chwilowego naciągu, więc takie ucho odrywa się razem z kawałkiem blachy i leci w stronę drugiego auta.

Punkty, które przenoszą obciążenie dynamiczne, wyglądają inaczej:

  • Zaczep spawany lub przykręcony do ramy nośnej co najmniej dwiema śrubami klasy 8.8 lub 10.9, z podkładką rozkładającą siłę na większą powierzchnię.
  • Ucho recovery w stalowym zderzaku off road z płytą pod wyciągarkę, gdzie obciążenie idzie w podłużnice, a nie w poszycie.
  • Zaczep tylny przykręcony do belki holowniczej, pod warunkiem, że producent dopuszcza obciążenie dynamiczne, bo część belek pod kulę tego nie przewiduje.
  • Miękka szekla z dyneemy zamiast stalowej, jeśli oko zaczepu ma zaokrągloną krawędź i nie przetnie oplotu.
  • Rozpoznanie właściwego punktu zajmuje dwie minuty na kanale i sprowadza się do sprawdzenia, gdzie kończy się śruba. Jeśli po drugiej stronie jest zamknięty profil ramy albo podłużnica ze wzmocnieniem, punkt przeniesie obciążenie. Jeśli śruba wchodzi w pojedynczą blachę wspornika chłodnicy lub w wygięty płaskownik przyspawany do poszycia, mamy do czynienia z uchem transportowym niezależnie od tego, jak solidnie wygląda. W autach z ramą drabinową sensowny zaczep siedzi zwykle na czołowej belce ramy, w autach samonośnych trzeba go dorobić razem z płytą rozkładającą siłę.

    Kula haka holowniczego nie jest punktem recovery w żadnej konfiguracji. Trzpień pracuje na ścinanie w osi, do której nigdy go nie liczono, a urwana kula o masie 700 gramów lecąca z prędkością pocisku przebija szybę. Jeśli auto ma tylko hak, tylnym punktem staje się zaczep przykręcony do ramy albo w ogóle rezygnujemy z ciągnięcia od tyłu. Dobór szekli, haków i zbloczy o nośności wyższej niż MBL liny zamyka temat: najsłabsze ogniwo ma być znane i kontrolowane.

    Jak używać liny kinetycznej i kiedy ją wycofać?

    Sam sprzęt to połowa sprawy. Druga połowa to technika, bo kinetyk wybacza mniej niż wyciągarka i nie pozwala przerwać akcji w połowie.

    Z jaką prędkością rozpędzić auto ciągnące?

    Rozbieg zaczyna się od luźnej liny ułożonej bez pętli i węzłów, z zapasem 1 do 1,5 metra swobody. Pierwsza próba to 5 do 8 km/h, czyli tempo szybkiego marszu. Jeżeli auto nie ruszyło, kolejne szarpnięcie robimy nieco mocniej, ale nigdy nie przeskakujemy od razu do 25 km/h, bo naciąg rośnie z kwadratem prędkości i podwojenie rozbiegu oznacza czterokrotnie większą siłę na zaczepach.

    Między próbami warto dać linie 30 do 60 sekund na powrót do pierwotnej długości. Poliamid nagrzewa się przy każdym cyklu i rozgrzana lina traci sprężystość, co po czterech, pięciu szarpnięciach pod rząd zamienia kinetyk w linę praktycznie statyczną. Na koc lub tłumik zarzucony w połowie liny też jest miejsce w tej procedurze: gdyby pękła, ciężarek ściągnie ją w dół zamiast pozwolić jej wrócić w kabinę.

    Po czym poznać, że lina nadaje się do wymiany?

    Poliamid zużywa się w sposób, którego nie widać po oplocie. Kinetyk trafia do wymiany, gdy po odpoczynku nie wraca do nominalnej długości i pozostaje trwale dłuższy o więcej niż 5 procent, czyli około 40 cm przy linie 8-metrowej. To znak, że włókna przekroczyły granicę sprężystości i lina nie zmagazynuje już energii.

    Drugi sygnał to piasek wtarty w oplot. Ziarna działają jak papier ścierny na włóknach wewnątrz i przecierają je od środka, więc lina po każdej akcji w piachu powinna trafić do wiadra z czystą wodą, bez detergentu i bez pralki.

    Suszymy w cieniu, bo promieniowanie UV degraduje poliamid szybciej niż samo używanie. Przechowywanie w zamkniętej torbie w bagażniku wygląda niewinnie, ale wilgotna lina zwinięta na kilka tygodni traci wytrzymałość przez rozwój pleśni w rdzeniu, więc do torby wraca dopiero całkiem sucha.

    Przy przetarciach oplotu odsłaniających rdzeń, stopieniach od tarcia i sztywnych, zeszkliwionych odcinkach decyzja jest prosta: lina idzie do kosza, a nie do naprawy. Kinetyk kosztuje ułamek tego, co szyba i zdrowie osoby stojącej obok.