Amortyzatory gazowe czy olejowe do terenówki: co wybrać?

Amortyzatory gazowe czy olejowe do terenówki: co wybrać?

Pytanie, czy do terenówki lepsze są amortyzatory gazowe czy olejowe, dostajemy kilka razy w tygodniu i prawie zawsze pada w oderwaniu od tego, co decyduje naprawdę. Poradniki motoryzacyjne odpowiadają na nie w kontekście auta osobowego, gdzie różnica sprowadza się do wyboru między komfortem a precyzją prowadzenia. W aucie terenowym z liftem, stalowym zderzakiem i wyciągarką liczy się co innego: odporność na przegrzanie, skok tłoczyska i dobranie siły tłumienia do masy, która wzrosła o 150 kg. Poniżej to, co realnie różni te konstrukcje w terenie.

Amortyzator gazowy czy olejowy, na czym polega różnica w budowie?

Sama nazwa wprowadza w błąd, bo w obu przypadkach czynnikiem tłumiącym jest olej. Różni je sposób radzenia sobie z objętością, którą zajmuje wsuwane tłoczysko, i z pęcherzykami powietrza powstającymi przy szybkiej pracy.

Amortyzator olejowy jest zwykle dwururowy. Olej wypychany przez tłok przechodzi do przestrzeni między rurą wewnętrzną a zewnętrzną, gdzie nad nim znajduje się powietrze pod ciśnieniem atmosferycznym. Konstrukcja jest prosta, tania i miękka w działaniu, ale ma dwie słabości: powietrze miesza się z olejem przy intensywnej pracy, a ciepło musi przejść przez dwie ścianki, zanim trafi do otoczenia.

Amortyzator gazowy, poprawnie nazywany gazowo-olejowym, ma najczęściej konstrukcję jednorurową. Pod olejem znajduje się komora ze sprężonym azotem, oddzielona tłokiem pływającym. Ciśnienie rzędu 20 do 30 barów utrzymuje olej w stanie, w którym nie tworzy piany, a cały olej styka się bezpośrednio ze ścianką korpusu, więc ciepło uchodzi szybciej.

Cecha Olejowy (dwururowy) Gazowy (jednorurowy)
Czynnik olej, powietrze bez ciśnienia olej, azot 20-30 bar
Odprowadzanie ciepła przez dwie ścianki bezpośrednio z korpusu
Praca w pozycji odwróconej niemożliwa możliwa
Odporność na spienienie niska wysoka
Wrażliwość na wgniecenie korpusu mała duża, wgniecenie blokuje tłok

Ostatni wiersz bywa argumentem przeciw jednorurówkom w terenie. Wgnieciony kamieniem korpus jednorurowy blokuje tłok pływający i amortyzator przestaje pracować, podczas gdy dwururowy ma wewnętrzną rurę osłoniętą zewnętrzną. W praktyce amortyzatory terenowe mają korpusy o grubszej ściance i osłony tłoczyska, więc problem dotyczy raczej tanich konstrukcji drogowych zamontowanych w aucie terenowym.

Istnieje jeszcze trzecia konstrukcja, spotykana w zestawach terenowych: dwururowa z nadciśnieniem azotu, oznaczana czasem jako nitrogen gas charged twin tube. Łączy odporność mechaniczną dwururówki z częścią zalet gazowej, bo azot pod niższym ciśnieniem, rzędu 8 do 12 barów, ogranicza pienienie oleju bez potrzeby stosowania tłoka pływającego. Tłumi łagodniej niż jednorurówka i bywa dobrym kompromisem w aucie używanym głównie na drodze.

Dlaczego olejowe amortyzatory gasną po kilometrze koleiny?

Zjawisko, o którym nie pisze prawie żaden polski poradnik, a które w terenie decyduje o wszystkim. Amortyzator zamienia energię ruchu zawieszenia w ciepło i musi je oddać do otoczenia. Na asfalcie skok jest niewielki, a przerwy między nierównościami długie, więc korpus utrzymuje 40 do 60 stopni.

W kilkuset metrach głębokiej koleiny albo na piaszczystej drodze przejeżdżanej z prędkością 50 km/h zawieszenie pracuje niemal bez przerwy pełnym skokiem. Temperatura korpusu dochodzi wtedy do 120, a przy dłuższym odcinku nawet do 150 stopni. Rozgrzany olej traci lepkość, przepływa przez zawory szybciej i siła tłumienia spada o 30 do 50 procent. W amortyzatorze olejowym dochodzi do tego kawitacja: powietrze wymieszane z olejem tworzy pianę, która przez zawory przechodzi praktycznie bez oporu.

Kierowca odczuwa to jako nagłą utratę kontroli nad autem. Nadwozie zaczyna bujać po każdej nierówności, koła tracą kontakt z podłożem na dłużej, a odległość hamowania rośnie. Zjawisko jest odwracalne i po kilku minutach postoju amortyzator wraca do formy, ale wystąpi dokładnie tam, gdzie kontrola jest najbardziej potrzebna. To jest powód, dla którego w terenie stosuje się konstrukcje gazowe, a nie różnica w komforcie na dziurze przy sklepie.

Jak dobrać amortyzator do liftu i obciążenia terenówki?

Tu popełnia się błąd, który kosztuje komplet amortyzatorów po jednym sezonie. Podnosząc auto o 50 mm, zmieniamy położenie mostu względem ramy, więc amortyzator w pełnym wyprężeniu zawieszenia musi być o te 50 mm dłuższy. Zamontowanie fabrycznej długości po lifcie oznacza, że przy pełnym rozprężeniu, na przykład przy jednym kole zwisającym nad przeszkodą, tłoczysko dobija do końca skoku i przenosi całą siłę na oczka mocowań.

Objaw jest charakterystyczny: po kilku wyjazdach oczko urywa się albo tuleja wypada, a właściciel obwinia jakość części. Dlatego przy doborze sprawdzamy trzy wymiary, nie jeden:

  • Długość w pełnym wyprężeniu, która musi być większa od fabrycznej o wartość liftu z zapasem 10 do 15 mm.
  • Długość w pełnym ściśnięciu, która nie może być mniejsza od fabrycznej, bo wtedy amortyzator ogranicza ugięcie i pracuje jak odbój.
  • Skok tłoczyska, czyli różnica obu wartości, decydująca o tym, ile artykulacji zachowa zawieszenie.
  • Producenci zestawów podają te dane w tabelach dopasowania do konkretnej wysokości liftu i to jedyny bezpieczny sposób zamawiania. Szerzej temat doboru części po podniesieniu auta opisaliśmy przy lifcie zawieszenia, bo amortyzatory są tylko jedną z pozycji na tej liście.

    Drugą zmienną jest masa. Stalowy zderzak przedni waży 45 do 60 kg, wyciągarka kolejne 30 do 40, a osłony podwozia 25 do 35. Przód auta wyprawowego niesie więc 100 do 135 kg więcej niż seryjny.

    Amortyzator o fabrycznej charakterystyce jest przy takiej masie za słaby na odbiciu, przez co auto po nierówności buja się dwa lub trzy razy zamiast jednego. Zestawy terenowe mają z tego powodu wersje standard i heavy duty, różniące się właśnie zaworowaniem odbicia. Kompletne zestawy amortyzatorów dobiera się do deklarowanego dodatkowego obciążenia przedniej osi, a nie do modelu auta.

    Kiedy ma sens amortyzator ze zbiornikiem i regulacją?

    Zestawy z zewnętrznym zbiornikiem kosztują dwu- lub trzykrotnie więcej niż zwykłe gazowe, więc pytanie o ich sens pada przy niemal każdej wycenie przebudowy.

    Zewnętrzny zbiornik wyrównawczy, połączony z korpusem przewodem lub przykręcony do niego bezpośrednio, zwiększa objętość oleju o 30 do 60 procent i dokłada powierzchnię chłodzącą. Przy tej samej intensywności pracy temperatura oleju rośnie wolniej, więc utrata siły tłumienia następuje po dłuższym czasie albo wcale.

    Osobną zaletą zbiornika jest to, że pozwala zwiększyć średnicę tłoka bez wydłużania korpusu. Tłok o średnicy 46 lub 60 mm zamiast typowych 35 mm przetłacza więcej oleju przy tej samej prędkości ruchu, więc siła tłumienia rośnie przy niższych ciśnieniach roboczych. Mniejsze ciśnienie oznacza mniejsze obciążenie uszczelniaczy i dłuższą żywotność, co przy cenie takiego zestawu ma znaczenie.

    Regulacja tłumienia, dostępna zwykle jako pokrętło z kilkunastoma pozycjami, pozwala zmienić charakterystykę bez wymiany części. Sens ma tam, gdzie obciążenie auta zmienia się w szerokim zakresie: pusty pickup w tygodniu i ten sam pickup z zabudową, wodą i sprzętem na wyprawie to dwa różne auta dla zawieszenia.

    Czy regulacja tłumienia przyda się w aucie codziennym?

    Pokrętło regulacji kusi, ale wymaga od właściciela wiedzy, czego szuka. Zwiększenie tłumienia odbicia uspokaja nadwozie przy obciążeniu, zwiększenie tłumienia kompresji poprawia reakcję na krótkie nierówności kosztem komfortu. Ustawienie na wyczucie, bez odniesienia do zachowania auta w konkretnych warunkach, kończy się zwykle wykręceniem pokręteł na maksimum i jazdą twardszą, niż gdyby zamontowano zwykłe amortyzatory.

    Sensowny sposób korzystania z regulacji to dwa zapamiętane ustawienia: jedno na auto puste w trasie, drugie na auto obciążone w terenie, sprawdzone na tym samym odcinku drogi. Reszta pozycji na skali służy dostrajaniu, do którego dochodzi się po sezonie, a nie w tygodniu od montażu.

    Dla auta, które jeździ w teren kilka razy w roku i pokonuje przy tym leśne drogi zamiast piaskowych odcinków z prędkością rajdową, zbiornik wyrównawczy jest wydatkiem bez pokrycia w rezultatach. Zwykłe amortyzatory gazowe o dobranej długości i zaworowaniu do rzeczywistej masy auta załatwiają w takim scenariuszu wszystko, a różnicę w cenie lepiej wydać na sprężyny dopasowane do obciążenia, bo to one, a nie amortyzatory, utrzymują wysokość auta.