Zblocze do wyciągarki: jak działa i jak podwoić uciąg

Zblocze do wyciągarki: jak działa i jak podwoić uciąg

Zblocze do wyciągarki to najtańszy sposób, żeby sprzęt siedzący już w zderzaku ciągnął prawie dwa razy mocniej, bez wymiany silnika i bez dokładania kilogramów z przodu. W warsztacie w Świdniku widzimy to regularnie: ktoś planuje mocniejszą wyciągarkę, chociaż wystarczyłby krążek i dwie szekle. Poniżej tłumaczymy, skąd bierze się przyrost siły, ile z niego zostaje naprawdę i jak wpiąć zblocze tak, żeby nikomu nic się nie stało.

Jak działa zblocze do wyciągarki i skąd bierze się przyrost siły?

Zblocze linowe do wyciągarki to krążek osadzony na sworzniu między dwoma jarzmami, przez który przerzucasz linę i zawracasz ją w stronę auta. Zasada działania zblocza linowego sprowadza się do podziału obciążenia: skoro lina biegnie do punktu kotwiczenia i wraca do ucha w zderzaku, ciężar wisi na dwóch gałęziach zamiast na jednej. Silnik pokonuje wtedy połowę oporu, a resztę załatwia geometria. Krążek żadnej siły nie wytwarza, on ją tylko dzieli.

Wyciągarka 9500 lbs rozwija około 4300 kg uciągu na pierwszej warstwie liny. Po przerzuceniu liny przez zblocze i wpięciu haka z powrotem w zaczep auta teoretyczny uciąg rośnie do 8600 kg. Teoretyczny, bo krążek pracuje na łożysku i zabiera 5 do 10 procent na tarciu, a lina przeginana o 180 stopni traci kolejne kilka procent na oporze splotów. Realny mnożnik mieści się w przedziale od 1,75 do 1,85, czyli dostajesz około 7700 kg zamiast obiecywanych 8600.

Za siłę płacisz prędkością. Bęben nawija tyle samo metrów liny na minutę, ale auto przesuwa się o połowę tego dystansu, więc wyciąganie trwa dwa razy dłużej. Dwa zblocza do wyciągarek spięte szeregowo dają jeszcze więcej, choć przyrost nie jest liniowy.

Układ liny Uciąg teoretyczny Uciąg realny Prędkość auta
Ciąg bezpośredni 4300 kg 4300 kg 100%
Jedno zblocze 8600 kg ok. 7700 kg 50%
Dwa zblocza 12 900 kg ok. 10 400 kg 33%

Każdy kolejny krążek dokłada własne tarcie, dlatego z potrojenia siły zostaje w praktyce mnożnik rzędu 2,4. Dwa zblocza składamy rzadko, bo układ wymaga dwóch pewnych kotwic i dłuższej liny.

Kiedy zblocze do wyciągarki jest niezbędne, a nie tylko wygodne?

Zblocze przestaje być dodatkiem i staje się warunkiem wyjazdu wtedy, gdy opór ciągnięcia zbliża się do nominalnego uciągu wyciągarki. Auto zakopane po osie w mokrej glinie stawia opór rzędu połowy własnej masy, a wyciągane pod górę dokłada do tego składową ciężaru. Sprzęt pracujący na granicy grzeje się i gubi uciąg.

Z naszej praktyki warsztatowej i rajdowej zblocze rozkładamy zawsze, gdy w grę wchodzi któryś z tych scenariuszy:

  • Auto siedzi po osie albo po progi, a mokre podłoże trzyma je podciśnieniem. Ciąg bezpośredni często nie ruszy go z miejsca.
  • Wyciąganie idzie pod górę albo przy wyjeździe z rowu, gdzie do tarcia dochodzi kilkaset kilogramów składowej ciężaru.
  • Ratujesz cudze auto cięższe od własnego, na przykład pickupa, a twoja wyciągarka była dobierana pod lżejszy samochód.
  • Akumulator jest słabo podładowany. Wyciągarka 9500 lbs pod pełnym obciążeniem pobiera 400 do 450 A, a przy połowie obciążenia około 200 A.
  • Odcinek jest krótki i z bębna schodzi mało liny, więc ciągniesz z górnych warstw o najniższym uciągu.
  • Ostatni punkt bywa lekceważony, a często jest najważniejszy: zblocze wymusza rozwinięcie dwa razy dłuższego odcinka liny, dzięki czemu bęben schodzi do niższych warstw i sam z siebie oddaje więcej siły. W kategorii z wyciągarkami i osprzętem trzymamy też zblocza, szekle i liny zapasowe, bo w terenie rzadko psuje się jedna rzecz.

    Ile uciągu zabierają warstwy liny na bębnie?

    Pierwsza warstwa liny daje pełny uciąg katalogowy, a ostatnia potrafi obciąć go o 30 do 40 procent. Silnik z przekładnią daje stały moment obrotowy, a im grubszy zwój liny na bębnie, tym dłuższe ramię, na którym ten moment pracuje.

    Dla wyciągarki 9500 lbs wygląda to tak: 4300 kg na pierwszej warstwie, 3750 kg na drugiej, 3300 kg na trzeciej, 2950 kg na czwartej i niecałe 2700 kg na piątej. Kto ciągnie auto stojące pięć metrów dalej z pełnego bębna, dysponuje realnie dwiema i pół tonami, a nie czterema z okładem.

    Zblocze atakuje ten problem z dwóch stron. Rozwijasz podwójną długość liny, więc bęben zjeżdża o dwie warstwy niżej i oddaje kilkaset kilogramów więcej, a na to nakłada się mnożnik z krążka. Razem daje to w skrajnym przypadku ponad trzykrotną różnicę względem ciągu z pełnego bębna.

    Zblocze z liną syntetyczną czy stalową: co zmienia średnica krążka?

    Lina syntetyczna z włókna UHMWPE, znana najczęściej jako Dyneema, nie znosi ciasnych promieni gięcia. Przy przegięciu o 180 stopni oplot po zewnętrznej stronie krążka pracuje mocniej niż po wewnętrznej i przeciera się w miejscu, którego z zewnątrz nie widać. Dla liny 10 mm szukamy krążka o średnicy roboczej co najmniej 90 do 100 mm, czyli mniej więcej dziesięciokrotności średnicy liny, z szerokim i wypolerowanym rowkiem.

    Lina stalowa wybacza mniejszy promień, ale odpłaca się inaczej: łamiące się druty tworzą kolce, które tną rękawice i wgryzają się w rowek. Zblocza dedykowane do syntetyku mają aluminiowy krążek i szerszy rowek, więc poradzą sobie z obydwoma rodzajami liny. Odwrotnie to nie działa, bo stare stalowe zblocze do wyciągarki leśnej z wyżłobionym rowkiem potrafi zniszczyć nowy syntetyk w jeden wyjazd.

    Jakie punkty kotwiczenia wytrzymają ciąg ze zbloczem?

    Punkt kotwiczenia ze zbloczem przenosi sumę obu gałęzi liny, czyli w przybliżeniu podwójną siłę, a nie jej połowę. To najczęstsze nieporozumienie przy tym sprzęcie i częsta przyczyna wyrwanych zaczepów. Skoro układ daje 7700 kg ciągu na aucie, zblocze wraz z kotwicą musi wytrzymać tyle samo.

    Drzewo obejmujemy taśmą do drzewa, minimum trzymetrową i szeroką na 75 do 80 mm, nigdy samą liną. Stalówka wcina się w korę i przerywa łyko, przez co drzewo usycha w ciągu sezonu, a syntetyk przeciera się na pniu. Taśmę zakładamy nisko, tuż nad ziemią, żeby nie wyłamać pnia.

    Gdy w zasięgu nie ma nic stabilnego, zostaje kotwa do wyciągarki wbijana pod kątem w grunt albo drugie auto z zaciągniętym hamulcem, wrzuconym biegiem i podklinowanymi kołami. Nigdy nie używamy kuli haka holowniczego: jest liczona na obciążenie pionowe, a przy ciągu poziomym wyrywa się razem z kawałkiem mocowania i leci jak pocisk.

    Zestaw recovery zbudowany wokół zblocza mieści się w jednej skrzynce i wygląda u nas tak:

  • Zblocze o nośności WLL ponad podwójny uciąg wyciągarki, najlepiej z otwieranym jarzmem, żeby wpiąć linę bez odpinania haka.
  • Dwie szekle typu bow dobrane nośnością do zblocza, z gwintowanym sworzniem i oznaczeniem WLL na pałąku.
  • Taśma do drzewa 3 do 5 m oraz przedłużka liny, jeśli często kotwiczysz daleko od auta.
  • Koc tłumiący na linę, rękawice z wkładką antyprzecięciową i składana kotwa ziemna na otwarty teren.
  • Całość waży kilkanaście kilogramów i schowasz ją pod podłogą bagażnika. Kotwy, taśmy i pozostałe akcesoria do wyciągarki znajdziesz w dziale sprzętu wyprawowego.

    Jak zamontować zblocze do wyciągarki krok po kroku?

    Kolejność czynności jest zawsze ta sama i dobrze ją przećwiczyć na podwórku, zanim zrobisz to w błocie po kolana. Wyciągarkę przełączasz na luz, rozwijasz linę ręcznie, w rękawicach, prowadząc ją bokiem względem osi ciągu. Taśmę zakładasz na kotwicę, spinasz szeklą, wpinasz w nią zblocze i dopiero wtedy przerzucasz linę przez krążek.

    Hak wraca do auta i wpina się w ucho holownicze albo w oko płyty wyciągarki, nigdy w prowadnicę. Jeśli w zderzaku nie ma porządnych uch, zaczynamy od zderzaka i elementów nadwozia, a nie od mocniejszej liny. Sworzeń szekli dokręcamy ręcznie do oporu, a potem cofamy o pół obrotu, żeby po zdjęciu obciążenia dało się go odkręcić bez klucza. Przed startem sprawdzamy, czy lina nie leży na ostrej krawędzi kamienia ani progu, bo pod obciążeniem przetrze się w kilkanaście sekund.

    Jaki kąt ciągu ustawić, żeby lina nawijała się równo?

    Ciąg powinien przebiegać możliwie blisko osi podłużnej auta. Odchylenie do mniej więcej 15 stopni bęben jeszcze toleruje, powyżej lina nawija się na jedną stronę szpuli, wchodzi na własne zwoje i potrafi się zakleszczyć albo zmiażdżyć warstwy pod spodem. Obciążenie robi się niesymetryczne i przenosi na prowadnicę oraz mocowanie wyciągarki.

    Zblocze jest tu wygodniejsze niż przestawianie auta, bo pozwala złamać tor liny w dowolnym miejscu: kotwicę wybierasz z boku, a linę zawracasz tak, żeby do wyciągarki wracała prosto. Gdy lina wjeżdża na jedną burtę bębna, przerywamy ciąg, rozwijamy odcinek i nawijamy go ponownie pod lekkim obciążeniem.

    Strefa zagrożenia: dlaczego nikt nie stoi w linii ciągu?

    Zerwana lina nie opada na ziemię, tylko wraca w stronę, z której była naciągnięta, z energią wystarczającą do przebicia szyby. Strefę zagrożenia liczymy jako promień równy długości rozwiniętej liny i nie ma w niej nikogo poza operatorem, który stoi z boku, z pilotem, poza osią ciągu.

    Na linie kładziemy koc tłumiący, w jednej trzeciej długości od strony wyciągarki, a w układzie ze zbloczem po jednym na każdej gałęzi. Jego masa sprawia, że zerwana lina uderza w ziemię zamiast lecieć. Przed każdym ciągiem oglądamy szekle pod kątem wytartego sworznia i rozgiętego pałąka, a linę na całej długości, bo zblocze podwaja obciążenie i bezlitośnie wyszukuje najsłabszy element układu.